28 marca 2011

Mała zmiana...

Na początku mojej przygody z decoupagiem zrobiłam chustecznik - był to chyba drugi lub trzeci przedmiot ozdobiony tą techniką. I nie wiem dlaczego, stał on u mnie przez cały czas - pewnie sentyment wziął górę:))))))
W końcu postanowiłam go zmienić.
Sporo szlifowania mnie czekało:) Użyłam serwetki ryżowej, którą mam już bardzo długo - w końcu znalazłam dla niej zastosowanie:)
O to efekt: 






Tu chustecznik  w pierwotnej wersji:))))) Można się śmiać:)))))




23 komentarze:

  1. Zarówno pierwsza jaki druga wersja chustecznika jest w porządku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chustecznik w nowym wcieleniu wygląda wspaniale :)
    Podziwiam, za szlifowanie, bo to chyba najgorsze w przerabianiu :)
    Ja swoją pierwszą pracę mam do tej pory... i jest to pudełko po butach. Pewnie dawno bym je wyrzuciła, ale był to prezent dla mojego faceta. Tak się złożyło, że mieszkamy razem i swoje pierwsze "dzieło" muszę oglądać codziennie :)niestety :D
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Joasia - dziękuję:)
    Monika - pierwsze pudełko też trzymam i choć kusi mnie, aby je przerobić, to mam ogromny sentyment do niego i chyba zaostanie tak jak jest:))) A tu naszlifowałam się ogromnie, a i tak nie do końca poszło, bo robilam to ręcznie (szlifierka jest na liście zakupowej:)))
    Dzięki za odwiedziny - pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe kolory, chustecznik pierwszy w moim guście ;-) Dziękuję za udział w mojej zabawie, lista cukiereczków rośnie bo dodałam torebkę i cdn.. Pozdrawiam słonecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wiesz mi się podobają oba. Zresztą moje początki widzę są jeszcze bardziej mizerniejsze, bo moja pierwsza szkatułka i termometr są 100 razy gorsze niż twój chustecznik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lusiaczka - dziękuję bardzo :)))
    Witaaminkaa - hehehehe na pewno nie:) Zapewniam, że ten chustecznik na żywo był okropny:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma czego się wstydzić ,jeśli chodzi o pierwszą pracę , żebyś zobaczyła moją... hihihihi , jednak wersja obencna podoba mi się bardziej !

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm hm a mi się podoba pierwsza jak i druga wersja:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muy lindas las klinneras, felicitaciones.
    Saludos desde Colomnia

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie wolę aktualną wersję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie będę się smiac... pierwsza wersja bardzo mi się podoba! Druga jest taka ''dojrzalsza'', ale ja jednak wolę pierwszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję Wam za odwiedziny:)))
    Oxi no to mnie zaskoczyłaś:)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. pierwsza wersja była urocza!
    nie wiem, czego od niej chciałaś...
    ale druga też ładna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten chustecznik to w sam raz dla mnie, coś nie mogę uwolnić się od kataru ostatnio!! A tak na poważnie to bardzo bardzo ładny, ale w poprzedniej wersji też był ok.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ach znów prześlicznie u Ciebie...podziwiam...Cieplutko pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
  16. A mnie się obie wersje podobają:) Jestem strasznie sentymentalna, moje pierwsze dekupażowe pudełko stoi takie jakie było... choć przyznam, że trochę mnie korci żeby dać mu drugie życie:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Aluta,że Tobie się chciało przerabiac...ja z sentymentu choćby nie wiem co,swojej pierwszej pracy nie ruszę-stoi i straszy,ale pamiętam jaka byłam dumna,że w ogóle cos wyszlo;p
    Ten Twój początek wcale nie ma co obśmiewać,bo jest ciekawy.Wersja druga bardzo fajna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeróbka udana,ale pierwsza nie była zła:)przerabiać nie znoszę,bo faktycznie szlifowania jest dużo,pzdr i ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. śmiać? a widziałaś moją pierwszą rzecz w decu? właściwie to nie wiem czy można nazywać taką pracę "decu", bo robiłam deskę pod kalendarz z tekturki + werniks + serwetka + farby. Więc żadnych specyfików typowo polecanych do dekupażu nie używałam. Twój chustecznik wyszedł cudnie

    OdpowiedzUsuń
  20. w pierwotnej wersji tez mi się bardzo podoba:) oby dwa cudowne:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :*