2 listopada 2010

Jesiennie o "(nic nie)robieniu"...

Było już ostatnio całkiem słonecznie, całkiem ciepło i całkiem przyjemnie... aż rozpoczął się listopad i zrobiło się szaro, buro i ponuro. Przynajmniej tak jest u mnie za oknem. Od razu mam jakieś wolniejsze reakcje na wszystko... I gorzej mi się wstaje - choć akurat G. by stwierdził, że ZAWSZE mi się źle wstaje :) - nic nie poradzę, że jestem zaprogramowana do dłuuuuuugiego spania i wczesne wstawanie nie jest dla mnie :)
Na szczęście mam na dziś lekturę do czytania (a w kolejce czekają następne), więc pogoda, a raczej niepogoda, mi nie przeszkadza. Muszę nadrobić jeszcze tylko zaległości blogowo-forumowe (taaaak, przyznaję się, jestem uzależniona:)))) i mogę zabrać się do czytania....
Hehehe! Bratanek kiedyś stwierdził, że mam bardzo fajne życie!! Czytając moje posty można tak pomyśleć - nic nie robi, tylko decoupaguje, czyta i siedzi przed kompem :))))
Tylko kto w takim razie robi całą resztę??

A w kolorach ciepłej jesieni - ostatnie moje tworki - kolczyki i pojemnik na długopisy:






PS Czy słowo "nicnierobienie" istnieje?
Zanim moja prywatna i osobista polonistka tu zajrzy, daję w cudzysłów. Word twierdzi, że tak, ale nie wiem sama... Słowo bardzo mi się podoba. W brzmieniu. Choć w znaczeniu też :))))
EDIT: już wiem! poprawnie ma być "nic nierobienie". Poprawiłam :)






5 komentarzy:

  1. Alicjo pojemnik na długopisy wymiata ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się normalnie... Ala

    OdpowiedzUsuń
  3. Latifo - dziękuję :)
    Ala - dla Ciebie wszystko...:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pudełeczko na długopisy bardzo fajne.
    Nicnierobienie istnieje :) jeżeli nie jako słowo to z pewnością jako stan :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pojemnik. Uwielbiam takie. A za bizuterie podziwiam. Nie lubię takich drobiazgów robić. Tu więcej roboty niż na pudełkach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :*